Gorzkie żale na koniec dnia

kwietnia 10, 2018

Są takie dni, kiedy nic nie idzie po naszej myśli i najchętniej ukrylibyśmy się przed całym światem. Dzisiaj chciałam się ukryć wyjątkowo dobrze, tak żeby nikt mnie nie znalazł. Dzisiaj musiałam coś sama zrozumieć, chociaż tego dowiedziałam się dopiero pod koniec dnia.

No bo jak tu zachować spokój, kiedy wszystko po prostu nie wychodzi?! Kiedy z naszych starannie zaplanowanych działań do wykonania nie udaje się odhaczyć ani jednej pozycji, a czas ucieka nam przez palce? Dzisiaj był okropny dzień -w biegu, w niedoczasie i w nicniezałatwieniu. Jeden z tych, kiedy zakładamy ciemny kaptur na głowę i marzymy, żeby stać się niewidzialnym. Przez cały dzień próbowałam myśleć o pozytywach, stworzyłam nawet w głowie listę dobrych wiadomości na podniesienie na duchu, ale nic nie było w stanie mnie pocieszyć. Do domu wróciłam ze spuszczoną głową i poczuciem beznadziei, przykryłam się głęboko kołdrą, która zawsze rozumie i jeszcze zanim zasnęłam, uroniłam parę gorzkich łez, coby przed sobą zamanifestować, jak bardzo jest źle. 

A potem obudziłam się i pomyślałam sobie tak.

Chociaż niezaprzeczalnie to nie był mój dzień, chyba wcale nie było tak źle i przeżyję. Przypomniałam sobie w myślach wspomnianą listę dobrych chwil, która wcześniej nie zrobiła na mnie większego wrażenia i zaczęłam analizować. Leniwy poranek, który niebezpiecznie zbliżył się do pory przedpołudniowej (prawdopodobnie przyczyna katastrofy), spędzony na przygotowaniu ulubionego śniadania na słodko z aromatyczną kawą i czytaniu blogów. A że kawy pić szybko nie potrafię... Rozumiecie. Później załatwianie wszystkiego w biegu i ten mój nieszczęsny chłopak, który zaproponował wspólny lunch. Jak tu nie rzucić wszystkiego i się nie zgodzić (katastrofa numer 2)? Mama, która zawsze znajdzie czas na rozmowę. Dobra wiadomość ze studiów. Fajne współlokatorki, które jak trzeba to lody, winko i chusteczki pod nos podstawią.

Z tego natłoku myśli popłynęły słowa, które właśnie do Was kieruję, więc może to kolejny sygnał, że po coś mi to wszystko było. Dzisiaj to nie był mój dzień, ale jutro może Ty poczujesz się gorzej. Co wtedy robić, jak sobie radzić? Po ataku czarnej rozpaczy zrozumiałam, że są dwie rzeczy, które liczą się w takich momentach. Akceptacja i wdzięczność.

Akceptacja, że gorsze dni się zdarzają i trzeba je po prostu przetrwać. Tak jak lubimy - z nosem w książce lub pod kołdrą. Nie trzeba się bać prawdziwie czuć i przeżywać. Doświadczać.

Wdzięczność (najlepsze efekty przynosi praktykowana co dnia), dzięki której po raz kolejny uświadomiłam sobie (bo trzeba sobie taką wiedzę codziennie odświeżać i przypominać), jak wielką jestem szczęściarą i jakie cudowne osoby są obecne w moim życiu. Wprawdzie przez tą wdzięczność nie mogłam spać przez pół nocy, ale pozwoliła mi powiedzieć najpierw w myślach, a potem w rzeczywistości to najważniejsze słowo - dziękuję.
Za kochającą rodzinę. Za chłopaka, który mi krzyżuje plany, chociaż nie do końca. Za łuty szczęścia każdego dnia. Za poranki i za wieczory.
Dziękuję.

Zobacz również

31 komentarze

  1. Najważniejsze, to odnaleźć właśnie te pozytywne rzeczy, których doświadczyliśmy w ciągu dnia... i pozytywne nastawianie :) Życzę samych dobrych dni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) dziękuję i nawzajem kochana!

      Usuń
  2. Też mi się zdarza od czasu do czasu dzień w którym nic nie idzie,
    ale ja biorę na przeczekanie i robię swoje.

    OdpowiedzUsuń
  3. oj ile ja takiej czarnej rozpaczy w swoim życiu miałam - nieudany związek, dziecko - samotne macierzyńswto, powrót do rodziców, strata pracy (a w głowie - przecież muszę utrzymać swoje dziecko) problemy z MGR. wszystko w jednym roku. jak zaczęło się sypać tu już koniec. myslałam że moje życie to jakiś żart i ze ktoś na górze specjalnie rzuca ów kłody pod nogi. Czy dziś jestem silniejsza? Nie potrafię tego jeszcze ocenić. Ale dziś, z perspektywy czasu wiem, że z każdej sytuacji jest wyjście. Oby jak najmniej takich czarnych chwil w Twoim życiu. Ale wiem że poduszka i kołdra to najwierniejsi przyjaciele ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego mojego narzekania na wszystko nawet nie śmiałabym porównać do "prawdziwych problemów", ale myślę że w obu przypadkach właśnie ta wdzięczność może uratować, a przynajmniej pozwolić się zdystansować :) Dziękuję Ci za ten szczery, poruszający komentarz... Wszystkiego dobrego :)

      Usuń
  4. Każdy ma chyba takie dni, ale nie każdy umie sobie tak dobrze z tym poradzić. Ja też stosuję te metody i wtedy od razu wszystko robi się łatwiejsze :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Życie składa się z lepszych i gorszych dni. Ważne, by nawet z tych kiepskich wyciągnąć jakiś pozytyw. Gybympewnego dnia nie przeszła załamania nerwowego, nie siedziałabym teraz w swoim małym wiejskim domku i nie prowadziłabym życia, o jakim marzyłam.

    OdpowiedzUsuń
  6. O tak! Warto pamiętać i skupiać się na pozytywach! mi też to pomaga. Skupianie się na niepowodzeniach, balsamowanie ich i ciągle użalanie się nad nimi pogarsza sprawę wówczas ciężko poradzić sobie samemu z problemem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo słuszne podejście. Każdemu może się podwinąć noga, niekiedy trzeba umieć odpuścić, innym razem po prostu machnąć ręką i ruszyć dalej. Dobrej nocy i oby jutro był lepszy dzień :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Super wpis, dokładnie się z tym zgadzam. Czasami są takie dni, kiedy nic kompletnie nie wychodzi chociaż nie wiem jakbyśmy się starali. Sam to czasami przeżywam i u mnie to zaczyna się objawiać niezdarnością i wtedy już wiem, że to nie będzie najlepszy dzień. Z drugiej strony, ważne jest też nasze nastawienie. Zawsze zazdroszczę ludziom, którzy potrafią olać niektóre sprawy, którymi ja np. bym się przejmował. A potem takie osoby, całkiem dobrze na tym wychodzą.

    OdpowiedzUsuń
  9. ostatnio miałam wiecznie pod górkę, czego się nie łapałam to nic mi nie szło:/ ale następnego dni, było już lepiej, a po dwóch, zupełnie zapomniałam o tym, że miałam gorszy dzień

    OdpowiedzUsuń
  10. Płaszcz ze zdjęć mnie zachwycił!

    OdpowiedzUsuń
  11. Generalnie z natury lubimy narzekać. Lubimy zwalać winę za nasze niepowodzenia na wszystko, co jest wokół. W chwilach słabości nie potrafimy spojrzeć na sytuację z szerszej perspektywy. Też się na tym łapię, dlatego staram sobie zawsze przypominać o tym, co dobrego mnie w życiu spotkało i spotyka. I wtedy jakoś człowiek wyciąga sam siebie z dołka.

    OdpowiedzUsuń
  12. Z samoakceptacją też miewam problemy, ale im jestem starsza, tym rzadziej... na szczęście. :) Piękny płaszcz! Kasia

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziękuję. Ja ostatnio mam falę takich dni. Córka cały dzień z płaczem na rękach, bo idą zęby, syn uwieszony, zapłakany na plecach, bo chce się przytulić, mąż, który ma ostatnio jakiegoś doła moralnego ze zmęczenia. I żyj i ciesz się.... eh. Ale masz rację. Jestem wdzięczna, że mam te dzieci całe i zdrowe i męża, który chodzi do pracy by nam nic nie brakło. Dziękuję😘

    OdpowiedzUsuń
  14. Czasem trzeba przeczekać ten trudny czas. Pozytywne nastawienie to podstawa :)
    Małgorzata, Wędrówki po kuchni

    OdpowiedzUsuń
  15. Czyli to jednak wcale nie był taki zły dzień! Gdy wydaje się, ze wszystko idzie nie tak, warto zatrzymac się na chwile i przypomnieć co nas dobrego spotkalo. To działa ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Czasem trzeba sobie trochę ponarzekać. Potem człowiekowi łatwiej wstać, otrzepać się i walczyć dalej:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie ma co się smutać, głowa do góry!!! Przecież podobno piękna wiosna w Polsce :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jeżeli jest zdrowie, młodość i uroda - to już połowa sukcesu! Reszta w poczynaniach, mądrości i odrobinie szczęścia...
    Serdeczności od Kasi <3

    OdpowiedzUsuń
  19. też mam takie gorsze dni ale mówię sobie zawsze jutro będzie lepiej

    OdpowiedzUsuń
  20. Rozumiem doskonale. U mnie wpis typu na rozstaju dróg' coś można by rzec podobnego, jednak trochę w inną stronę ... ciekawe , będe wpadać ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nawet i te gorsze dni, gorzkie odsłony życia, zawierają pozytywne przesłania, trzeba je dostrzegać, wyciągać coś dla siebie. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Niestety łatwiej dostrzec te gorsze niż lepsze chwile, ale warto nad tym pracować o uświadamiać sobie jak wiele mamy!

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie do końca zrozumiałam co się stało, ale zgadzam się z przesłaniem. Rozumiem, że miałaś plany na dany dzień, ale pokrzyżowałaś je sobie sama leniwym porankiem i ludźmi, z którymi dobrze spędziłaś czas choć chciałaś się realizować? Tak czy owak pozdrawiam ciepło i życzę następnym razem więcej determinacji w realizowaniu swoich celów :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Wdzięczność i akceptacja- mega ważne !

    OdpowiedzUsuń
  25. gorsze dni zdarzają się każdemu :) trzeba je przetrwać, później będzie tylko lepiej

    OdpowiedzUsuń
  26. No cóż, miewam podobnie jak zapewne większość ludzi na tym świecie ... No a raz w miesiącu dopada mnie przynajmniej jeden taki dzień ;-)

    OdpowiedzUsuń
  27. Chyba każdy człowiek miewa takie "dołki" od czasu do czasu. Ważne, żeby umieć się z nich wygrzebać - czego Ci bardzo życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Czasem ciężko zobaczyć coś pozytywnego w naprawdę pechowym dniu... Ale dobrze, że masz koło siebie osoby, na które w razie czego możesz liczyć. Choć czasem bliscy doprowadzają nas do szału, to i tak fajnie, że są ;).

    OdpowiedzUsuń